Indyjskie curry z kurczakiem

Dzisiaj postanowiliśmy spróbować kuchni indyjskiej. Na pierwszy ogień poszła podstawowa potrawa, czyli curry z kurczakiem. I teraz pojawia się poważny problem, czyli znaczenie słowa curry. Curry to potrawa, ale też curry często rozumiane jest jako przyprawa (czytaj więcej: Nietypowe składniki). Sprawa jeszcze bardziej się gmatwa, bo nie ma jednego rodzaju przyprawy do potraw curry. Ile państw tyle curry. Żeby to było takie proste... Ile regionów w danych państwach, tyle curry. Mieszkańcy jednej części Indii mogą się nieźle zdziwić, gdy spróbują potrawy curry z innej części, a gdy spróbują tajskiego curry, to w życiu nie uwierzą, że to też curry. Jest to naprawdę skomplikowane, więc nie będę już pisał o innych rodzajach curry, np. japońskim karē.

Indyjskie curry (przyjmijmy, że można używać takiego określenia) jest naprawdę inne w smaku niż tajskie. Oczywiście jest ostre, ale jest to inny rodzaj ostrości. W smaku bardziej odczuwamy pieczenie, podobne do pieczenia pieprzu. Po tym, jak bardzo długo jedliśmy tylko wersję tajską, musieliśmy się nieco przestawić. Potrawa smakowała nam bardzo i zjedliśmy całkiem słuszną jej porcję. Jednak w porównaniu do curry tajskiego, indyjskie wydało nam się nieco... nudne w smaku. Curry tajskie jest znacznie świeższe, jest to kombinacja wielu smaków, które idealnie mieszają się w ustach. W przypadku tego indyjskiego, cały czas odczuwaliśmy ten smak. Naprawdę bardzo dobry smak, ale ten sam smak. Być może jest tak, że jeśli ktoś, tak jak my, praktycznie codziennie je potrawy tajskie, to później inne smaki, nawet naprawdę dobre, wydają mu się trochę monotonne. Wiemy jednak, że nasze indyjskie curry z kurczakiem smakowało nam na tyle, że będziemy sobie przyrządzać dania kuchni indyjskiej częściej.

Warto wspomnieć też o składnikach użytych do naszej potrawy. Użyliśmy nasion kminu rzymskiego i jest niezwykle ważne, żeby pod absolutnie żadnym pozorem, nie zastąpić go zwykłym kminkiem. Te dwie przyprawy, nazywające się bardzo podobnie i bardzo często mylone, nie są do siebie w ogóle podobne w smaku. Kminku oboje nie znosimy pod żadną postacią a kmin rzymski to fenomenalna przyprawa ze wspaniałym smakiem i jeszcze lepszym aromatem. Nie ma nic bardziej działającego na zmysły głodnego człowieka niż rozchodzący się po kuchni zapach prażonych nasion kminu.


SKŁADNIKI:
  • 1 kg kurczaka (można wziąć całego lub ulubione części, np. nóżki)
  • 2 średnie cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • 5 cm imbiru
  • 2 pomidory
  • 1 łyżeczka nasion żółtej gorczycy
  • 1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 7,5 cm laska cynamonu
  • 400 ml rosołu z kurczaka
  • 2 łyżki proszku curry
  • 1 łyżeczka garam masala
  • ewentualnie: 200 ml mleka kokosowego

Jeśli użyjemy całego kurczaka, należy podzielić go na części. Kawałki należy dokładnie osuszyć. Cebule i pomidory posiekać, czosnek zmiażdżyć, imbir utrzeć na tarce.

W woku rozgrzać olej i przyrumienić na nim kurczaka, po czym wyjąć go z woka i odstawić. Do woka wrzucić cebulę i ciągle mieszając smażyć ją aż zmięknie. Dodać czosnek i imbir, przesmażyć ok. 1 min., w razie przywierania dolać jeszcze nieco oleju. Dodać kmin rzymski i gorczycę, smażyć aż ziarenka gorczycy zaczną strzelać. Wsypać kurkumę i curry. Mieszać „pastę” aż curry zacznie pachnieć, czyli ok. 1-2 min., uważając by nie przywierała i nie spaliła się. Dodać pomidory i mieszać aż zrobi się gęsty sos (3-4 min.). Na tym etapie można przełożyć sos do garnka z pokrywką, chyba, że dysponujemy przykrywką do naszego woka. Wlać rosół, dorzucić laskę cynamonu i ponownie włożyć kurczaka. Przykryć naczynie i gotować aż kurczak będzie miękki, czyli ok. 45 min. Dodać garam masala, zamieszać i wykładać na talerze. Serwować z ryżem i/lub chlebem naan.

Jeśli chcemy złagodzić nieco ostry smak potrawy, można, na etapie dodawania rosołu, wlać też mleko kokosowe. Uzyskamy wtedy curry w stylu malajskim. Jeszcze bardziej autentyczne danie otrzymamy, gdy sami przygotujemy mieszankę curry i masala.

Dodaj komentarz